Jesteśmy w telewizji!! BBC Brit #spakowanezycie

Koniczynka i Łukasz Szot„Koniczynka” to firma przeprowadzkowa z Sosnowca, istniejąca na rynku od 2017 roku. Właścicielem jest Łukasz, który na co dzień jest strażnikiem więziennym. „Koniczynkę” tworzy grupa przyjaciół, dzięki czemu są bardzo zgranym zespołem.W programie „Spakowane życie” śledzimy „Koniczynkę” podczas wykonywania różnorodnych zleceń od udziału w akcjach charytatywnych po przeprowadzki studia tatuażu, stadionu piłkarskiego czy teatru. Przenoszą dużo niezwykłych przedmiotów w wymagających warunkach, więc emocje czasami wymykają się spod kontroli. To co trzyma ich razem to prawdziwa przyjaźń i poczucie humoru.Łukasz Szot jest właścicielem „Koniczynki” i strażnikiem więziennym. Obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim, ze względu na kontuzję kolana, więc nie może pełnić więziennych obowiązków.W „Koniczynce” nie jest typowym szefem. Ceni sobie dobre relacje z pracownikami, którzy są podstawą jego biznesu. Łukasz stara się pomagać im zarówno zawodowo jak i prywatnie. Nigdy nie pozostaje obojętny wobec problemów pracowników. Uwielbia spędzać czas ze swoją 3 letnią córką Lenką.

Skąd się wziął pomysł na firmę?

Pomysł na firmę pojawił się niecałe 3 lata temu podczas rodzinnego wyjazdu w Bieszczady. Mój kuzyn Rafał, wiedząc, że dorabiam sobie przy przeprowadzkach zapytał, czemu nie spróbuję założyć firmy. Tym bardziej, że pomagałem mu wcześniej przeprowadzać się z Krakowa do Warszawy i wiedzieliśmy z doświadczenia, że przeprowadzka kosztuje nie tylko sporo pieniędzy, ale także czasu i zdrowia.

Kuzyn miał pecha i trafił na nierzetelną firmę, chociaż nic na początku w rozmowie mailowej i telefonicznej nic na to nie wskazywało. Dużo rzeczy musieliśmy więc załatwiać za nich. Jeszcze długo po wspomnianym wyjeździe w Bieszczady kuzyn mnie zachęcał i namawiał do założenia własnego biznesu. Miałem oszczędności i pomyślałem, że może rzeczywiście warto spróbować. Po co mam w kółko dorabiać jak mogę zbudować coś swojego. I tak się zaczęło.

Pomysł na nazwę „Koniczynka” i motto przewodnie, że „przywozimy szczęście” powstał dzięki żonie Rafała, Oli, która jest prawdziwą artystyczną duszą i osobą niezwykle kreatywną. To ona opracowała nam logo, nazwę i motto oraz wpadła na pomysł, aby po każdej przeprowadzce dawać klientowi prezencik w formie chińskiego ciasteczka z wróżbą na nowe miejsce.

Jak wyglądało to doświadczenie?

11 lat temu, jeszcze przed pracą w służbie więziennej, pracowałem jako kierowca. Posiadam kilka kategorii prawa jazdy, co okazało się bardzo przydatne przy przeprowadzkach. Pasowało mi, aby po służbie jeszcze sobie dodatkowo dorobić. Poznałem też dzięki temu branżę od środka. Znałem już wcześniej branżę typowo spedycyjną, a tutaj mogłem poznać zawód z innej perspektywy. Dzięki temu miałem rozeznanie, jak można robić przeprowadzki lepiej i inaczej. I dlatego zdecydowałem się założyć „Koniczynkę”.

W mojej pracy muszę czasami odgrywać trzy role zamiast jednej. Przed kontuzją kolana jeździłem czynnie na każda przeprowadzkę i transport. Na początku pomagali mi koledzy i znajomi, później już pracownicy, których będzie można zobaczyć w programie. praktycznie od godzin porannych do późnego wieczora odbieram telefony, robię wyceny przeprowadzek i wyceny transportowe.

Przy większych zleceniach jeżdżę również na miejsce – tak jak przy przeprowadzce prokuratury w Sosnowcu która była jednym z naszych największych zleceń od trzech lat istnienia firmy. Pracowaliśmy w 12 osób przez cały miesiąc. Specjalne pojemniki poplombowane z aktami, specjalne procedury. Ciekawe doświadczenie. Oprócz tego zajmuję się księgowością firmy. Żona czasami ma pretensje, że nie ma mnie w domu, chociaż teraz naprawdę staram się ograniczać moje obowiązki i więcej rzeczy zlecać ekipie. Na początku wszystkiego chciałem dopilnować sam.

Jaki mają Państwo sposób na przetrwanie pandemii?

Jeżeli chodzi o naszą branżę to można zaobserwować niewielki spadek zainteresowania. Ciągle są klienci, którzy mają już akty notarialne i potrzebują naszych usług. My od samego początku pandemii zachowywaliśmy środki ostrożności - jeździliśmy w maseczkach irękawiczkach, niezależnie od rządowych zaleceń. W naszej pracy mamy styczność z wieloma osobami, więc czuliśmy, że dla dobra klienta powinniśmy być zabezpieczeni. Myślę, że jakoś sobie poradzimy.

Chłopcy są chętni do pracy. Jak tylko będą zlecenia, to przetrwamy. Zobaczymy jak długo to potrwa. Myślę, że znacznie gorzej mają firmy transportowe, które pracują bezpośrednio w spedycjach, w logistyce, w transporcie międzynarodowym. My na razie mamy o niebo lepiej.

Powrót

Kontakt z nami

Jesteśmy dyspozycyjni i zawsze dostępni do działania. Poniżej znajdziesz dane kontaktowe do naszej firmy.

Siedziba

Wesoła 4B 41-200 Sosnowiec

Zadzwoń

668-223-850